Leksykon Atrakcyjnych Panów: Krwawy romans z Poetą

10 lutego 2018
Historia wielkiego bohatera i władcy przestworzy
11 stycznia 2018
Jesteś przeciętny i musisz z tym żyć, narodowa drużyna hejterów w akcji
14 lutego 2018

Na początku musi być Księżniczka

 

Marta od dawna nie była tak zrezygnowana. Kiedy niespełna rok temu zakończyła długoletni związek, który narodził się jeszcze na studiach, przekonywała samą siebie, że koniec z próbami budowania głębszych relacji. Kilka drinków, przygoda na jedną noc, taka bez wspólnego śniadania (nigdy już nikomu nie zrobi jajecznicy ubrana w męską koszulę). A na co dzień praca, kot i memy z fanpejdży dla trzydziestoletnich singielek, które wcale nie uważają, że coś im się gdzieś po drodze nie udało. Chciała jeszcze trochę pożyć, nim za kilka lat w oczy zajrzy starość, gładko nazywana dziś dojrzałością, a jej koledzy z biura zaczną opowiadać o dziewczynach, których nie było na świecie, kiedy ona po kryjomu odpalała pierwszego papierosa.

Zawsze miała siebie za jedną z tych lepszych. Była ładna, choć nie nazwałaby siebie pięknością, jako nastolatka czytała Hłaskę, wiedziała kim był Cioran, przez kilka straconych lat nauki nabyła tony niepotrzebnej wiedzy, którą dziś nazywa się „hipsterską”. Nie wiadomo czy z tego powodu zawsze podobali jej się nieodpowiedni mężczyźni, natomiast ci, których warto było obdarzyć względami, nudzili ją i kończyli jako czwartoligowi gracze, posadzeni na odległej ławce rezerwowych na tak zwany wszelki wypadek. Dzięki temu niewątpliwie rozsądnemu postępowaniu przystojącemu dorosłej kobiecie, Marta spędzała właśnie kolejny wieczór na traceniu czasu.

 

Zawód: Poeta

 

To nie był najlepszy okres w życiu Poety. Włóczył się po mieście raczej bez celu, choć jeszcze z gasnącą nadzieją, że jakiś napotkany, a dawno niewidziany znajomy postawi mu piwo. Ponieważ nie śmierdział groszem, ograniczał się do przemierzania ulic, bo wstyd było zasiąść gdzieś przy pustym stoliku. Właśnie kończył się rok i nadchodził następny, który już z daleka wyglądał gorzej niż poprzedni. Wiersze jakoś przestały Poetę lubić, słowa nie chciały się składać w wybitne strofy, wszystko co udało mu się stworzyć było wtórne i pretensjonalne. Książka, którą od dawna próbował napisać, nadal leżała odłogiem: nie miał pomysłu na najbliższy tydzień swojego życia, co dopiero mówić o fabule. Tak się złożyło, że nie pracował zarobkowo, a pech chciał, że od psychotropów oferty wcale nie przedstawiały się atrakcyjniej niż wtedy, kiedy nie faszerował się chemią. Zresztą Poeta czuł, że żadne zajęcie poza oglądaniem niszowych filmów i pochłanianiem depresyjnej literatury nie jest dla niego odpowiednie. Od zawsze wiedział, że jest stworzony do wyższych celów, problem w tym, że te jakoś się ostatnio rozmyły.

Marta lubiła kino moralnego niepokoju. Co prawda teraz, jako cyniczna kobieta po przejściach, która stroni od relacji wymagających naiwnej wiary, oglądała je z mniejszym niż kiedyś przekonaniem, ale przecież podświadomie zawsze tęskni się za tym samym. Od jakiegoś czasu śledziła mały fanpejdż, na którym pojawiały się cytaty z jej ulubionych filmów i fragmenty poezji przebijające się przez skorupę, jaką na sobie wytworzyła i starannie pielęgnowała. Pewnej soboty, po setnym zawahaniu i siedemsetnym mililitrze czerwonego wina, wiedziona destrukcyjnym instynktem wysłała wiadomość do tajemniczego administratora strony. Z jakiegoś niejasnego powodu z wypiekami na twarzy czekała na odpowiedź.

Mogła się spodziewać, że ta nie przyjdzie od razu. Po drugiej stronie zgodnie z jej wyobrażeniami miał siedzieć wrażliwy introwertyk, a nie internetowy casanova, który dostaje dziennie po kilkadziesiąt listów od fanek. Tak jak myślała: pierwsza wiadomość była zwięzła, z zachowaniem wszystkich zasad nieobcych (niektórym) redaktorom, zakończona chłodną kropką, bez zaproszenia do dalszej konwersacji. Nie mógł rzucić jej lepszej przynęty. Na poczekaniu wymyśliła zgrabny pretekst i wysłała odpowiedź w podobnym tonie.

 

To musiało się tak skończyć

 

Minęło kilka dni, zanim zaczęli prowadzić ze sobą kilkugodzinne nocne rozmowy. Marta była przekonana, że rozumieją się niemal bez słów, chociaż te tak bardzo im przecież smakowały. Kiedy okazało się, że Poeta jest przy tym wszystkim w dodatku całkiem przystojnym mężczyzną, stało się jasne, że Singielka z Wyboru jest ugotowana.

Marta nie narzekała na brak pieniędzy. Nie była bogata, ale było ją stać, żeby bez problemu utrzymać siebie i dom, który odziedziczyła po dziadkach. Otoczenie uważało ją za kobietę zaradną i pozbawioną skrupułów, jeśli chodzi o sprawy finansowe i zawodowe. Wizerunek kalkulującej i wyrachowanej suki miała opracowany do perfekcji. Było jej na rękę, że osoby z którymi ma do czynienia w sytuacjach służbowych myślą o niej właśnie w taki sposób.

Poeta mówił, że Marta jest dla niego kimś wyjątkowym. Nigdy z nikim nie był tak blisko, ba! Dzięki niej udało mu się dokończyć tomik wierszy, stała się inspiracją, na pierwszej stronie książeczki miała widnieć specjalna dedykacja, tylko dla niej. Muza była wniebowzięta, w końcu to jest coś, wyróżnienie, być bliską tak wrażliwemu i cierpiącemu sercu. Móc naprawdę zrozumieć Artystę, to zaszczyt, jakiego dostąpiło niewielu. Tak jej się przynajmniej wydawało.

Na tym życiowym zakręcie Poeta potrzebował jej wsparcia. Nie miał co jeść, a przecież trzeba jeszcze oddać matce za czynsz (Poeta chwilowo nie mieszkał sam), no i co to za Ludź Sztuki bez papierosa? Marta chwytała te aluzje w lot i chętnie finansowała podstawowe potrzeby egzystencjonalne swojego Objawienia. Nie była sknerą i rozumiała, że pewne dokonania wymagają poświęceń nie tylko od samego zainteresowanego, ale także jego bliskich. Instytucja Mecenasa co prawda odeszła w niebyt, ale przecież nawet ktoś tak głęboki i uduchowiony jak Poeta musi zmagać się z codziennością – mieć za co kupić papier toaletowy i żwirek dla kotów.

Aktualnie Marta czeka, aż Poeta, pomiędzy jedną a drugą stroną, znajdzie czas na spotkanie z nią.

 
paniretro
paniretro
Pani Retro, w wolnych chwilach fotograf-amator, w tych bardziej zajętych redaktorka i tłumaczka. A to jest jej kobiecy blog o stylu retro i vintage, na nim dużo porad urodowych i ciekawostek, do tego lifestyle w starym stylu.
  • Katarzyna M

    Niestety ale znam te słabość z autopsji.
    Niektorzy z czasem tracą naiwność, inni musieliby natrafic na „artyste” w lozku z inna by zrozumiec…