10 (albo więcej) rzeczy, których nie wiecie o domach schadzek

Pierwsza sprzedaż wysyłkowa: papier toaletowy, afrodyzjaki i Angelina Jolie
25 grudnia 2017
Uciechy starożytnych, czyli co kto lubił
29 grudnia 2017

– Iwanie Nikołajewiczu, czy wiecie, kiedy u nas dobrze będzie?

– A kiedy? – ja na to.

– Kiedy k***y z zagranicy do nas zaczną przyjeżdżać. To w ekonomii znak nieomylny. Nie żadne tam Marksy ani Friedmany, to wszystko plewy. Ale kiedy kurwy zagraniczne do Rosji zaczną się zlatywać, to będzie znaczyło, że ekonomia na nogi stanęła. One wiedzą najlepiej…

Sławomir Mrożek, Miłość na Krymie

Szkoła jazdy konnej czyli zamtuz

 

Kolorowy domek, łaźnia, klasztor, szkoła dla panienek, dom diabła, dom tolerancji, dom radości, lupanar… czy słysząc te nazwy domyślilibyście się, że wszystkie określają to samo miejsce? Burdel. Nie inaczej, dom schadzek, zamtuz, siedlisko dziwek. Prawda, że niektóre brzmią zupełnie niewinnie i nie wywołują erotycznych skojarzeń? Można nawet powiedzieć, że w większości mają całkiem sympatyczny pozytywny charakter, próżno szukać w nich jakiegoś pejoratywnego wydźwięku. Burdele istniały od zawsze, niezależnie od państwa, porządku politycznego, epoki, momentu dziejowego – zazwyczaj pokątnie tulące się do władzy, stanowiły nie tylko mekkę młodzieńców wstępujących w dorosłość poprzez inicjację seksualną, miejsce tajnych spotkań bez udziału wścibskich osób trzecich, scena dla potajemnych schadzek, schronienie dla niepokornych artystów, raj dla rewolucjonistów i wywrotowców.

Z perspektywy moralnej i etycznej coś trudnego do ocenienia, balansującego pomiędzy legalnością i światem przestępczym, arena bezwzględnych działań, miejsce kaźni zniewolonych kobiet. „W dobrze wyposażonym powinien znajdować się pokój tortur, kompletnie wyposażony loch z całunami i trumnami, scena do występów teatralnych, duże ilości lateksu, skóry, futer i nylonowych akcesoriów”. Bo nie zawsze wyglądało to tak tandetnie jak dzisiaj: skąpo ubrane dziewczyny z powiększonym tym czy tamtym, jaskrawe światła, neonowe reklamy.

 

Prostytutka to nie byle kto!

 

Prostytutki sprzed wieków poza uciechami zmysłowymi miały do zaoferowania o wiele więcej: potrafiły śpiewać, recytować poezję, znały się na sztuce i kaligrafii, a w samym przybytku można było dobrze zjeść, napić się alkoholu i obejrzeć występ teatralny. Bo i ich zawód również dużo stracił w oczach tak zwanego społeczeństwa: kiedyś, na wzór późniejszych aktorek i gwiazd estrady, najbardziej luksusowe panie lekkich obyczajów były propagatorkami nowych mód, kobiety podpatrywały u nich obowiązujące trendy w modzie i nie tylko… idąc za ich przykładem przekonywały się do stosowania afrodyzjaków, akcesoriów erotycznych i miękkich narkotyków, które w połączeniu ze sobą otwierały bramy do zupełnie nowych doznań. Oczywiście żadna szanująca się dama nigdy oficjalnie by się nie przyznała, że czerpie wzorce z nierządnic (które dawniej miały zdecydowanie wyższy status społeczny niż obecnie, już w starożytności, kiedy wprowadzono obcowanie seksualne do obrzędów kultu religijnego – pierwsze wzmianki na ten temat pochodzą ze źródeł sumeryjskich, świątynia – burdel mieściła się w mieście Uruk, niedaleko dzisiejszego Bagdadu) jednak faktom trudno było zaprzeczyć.

Pierwotnie te przybytki uciechy były swoistym manifestem tolerancji dla wszelkich seksualnych dziwactw, jakie ludzie prezentowali od zarania dziejów. W XV wieku w Bolonii otwarto burdel, który „specjalizował się” w zapewnianiu klientom seksu z duchami… Nie zachowały się przekazy na temat tego, czy to miejsce było nawiedzane przez siły nieczyste, czy prostytutki były opętane, a może pełniły rolę medium? O dziwo właściciele ponoć nie narzekali na brak zainteresowania ich biznesem. Jednak abstrahując od trafności ich pomysłu, można wysnuć następujący wniosek: domy rozpusty stały otworem przede wszystkim dla wszelkiej maści frustratów, wykolejeńców, fetyszystów, który z powodu swojego „oryginalnego” gustu niekoniecznie znajdowali zrozumienie u partnerek i musieli szukać ujścia dla swoich popędów gdzieś indziej. Dziewczyny zatrudnione w zamtuzach chyba rzadko kiedy bywają naprawdę zaskoczone, więc na pewno były większe szanse na to, że za odpowiednią opłatą któraś zgodzi się na spełnienie nawet najbardziej rozpasanych fantazji. A to oczywiście zależało od tego z jakiej klasy społecznej klient pochodził i jak grubym dysponował portfelem – do luksusowych przybytków wpuszczano tylko najzamożniejszych – w urządzonych ze smakiem i klasą wnętrzach bawili tylko nieliczni. Biedniejsi musieli zadowolić się wizytą w burdelu urządzonym w starej stodole albo namiocie. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma. Co ciekawe, te pierwowzory agencji towarzyskich z powodzeniem funkcjonowały nawet przy świątyniach – najwyraźniej w myśl zasady, że Bogom należy się świeczka, a i dla diabła powinien znaleźć się ogarek.

 
- Słuchaj no, obwiesiu - Jaskier wstał i udał, że robi groźną minę. - Brzydzę się gwałtem i przemocą. Ale zaraz zawołam Mamę Lantieri, a ona wezwie niejakiego Gruziłę, który pełni w tym przybytku zaszczytną i odpowiedzialną rolę wykidajły. To prawdziwy artysta w swoim fachu. On kopie cię w rzyć, a ty wówczas przelecisz nad dachami tego grodu, tak pięknie, że nieliczni o tej porze przechodnie wezmą cię za pegaza.

Andrzej Sapkowski, Krew elfów

Interes życia

 

Niektóre z nich na wzór zakładów produkcyjnych czy rzemieślniczych przechodziły z pokolenia na pokolenie i przez lata z powodzeniem funkcjonowały jako rodzinne przedsiębiorstwa. A że interes był dochodowy i popyt na usługi nie malał niezależnie od epoki, prowadzenie go nie było żadnym powodem do wstydu. Nie ma się co dziwić: swego czasu odbywanie stosunków seksualnych przez małżonków przez większość dni w roku było zabronione. Gdyby tak zliczyć... czterdzieści dni przez Bożym Narodzeniem, czterdzieści dni przed Wielkanocą, osiem dni po Święcie Zesłania Ducha Świętego, pięć dni przed przyjęciem Komunii, w wigilię najważniejszych świąt, w niedziele, środy i piątki, przez dziewięć miesięcy ciąży żony i odpowiednio trzydzieści dni po narodzinach, jeśli na świat przyszedł chłopiec, a czterdzieści jeśli dziewczynka). W myśl zasady: pieniądz nie śmierci.

Również władze państwowe patrzyły na domy rozpusty raczej przychylnym okiem (choć niekoniecznie oficjalnie). Dlaczego? Z prostej przyczyny: zdecydowanie łatwiej było kontrolować ten proceder gdy uprawiano go w sposób w miarę usankcjonowany. Śledzenie każdej jeden dziewczyny na ulicy, która postanowiła na własną rękę sprzedawać się za pieniądze nie tylko graniczyło z cudem, ale jeszcze generowało niewspółmierne koszty i było wyjątkowo kłopotliwe. Wygodniej było opodatkować burdele i piec dwie pieczenie na jednym ogniu.

 
paniretro
paniretro
Pani Retro, w wolnych chwilach fotograf-amator, w tych bardziej zajętych redaktorka i tłumaczka. A to jest jej kobiecy blog o stylu retro i vintage, na nim dużo porad urodowych i ciekawostek, do tego lifestyle w starym stylu.
  • Katarzyna M

    Do dziś frustruje mnie to iz panie lekkiego obyczaju uważa sie za niewyksztalcone karyny.
    Fajnie ze naswietlasz i te aspekty