Ósmy krąg piekła czyli luksus mieszkania z teściową

Halo, halo, tu Pani Pani(ka)
11 grudnia 2017
Poznajcie B., czyli dlaczego kobiety nie chcą wartościowych mężczyzn
19 grudnia 2017
 

Garść faktów z życia wziętych

  • 80% synowych źle przygotowuje swoim mężom kanapki do pracy
  • 93% mężczyzn pozostających w związkach zasługuje na lepsze partnerki
  • 97% młodych małżeństw nie ma pojęcia o wychowywaniu dzieci i robi to nieprawidłowo
  • 100% synowych żałuje, że kiedykolwiek zamieszkało z teściową
 

Wszystko jest piękne, zanim się ziści

 

Przedwojenne poradniki dla kobiet pełne są absurdów i nieprzystających do naszych realiów morałów. W jednym jednak okazały się być do bólu ponadczasowe i aktualne… Kategorycznie zabraniały rodzicom, których dzieci wyfrunęły już z domu i po ślubie zamieszkały ze współmałżonkiem, wtrącania się w sprawy młodych i wypytywania o szczegóły pożycia. Wszyscy zgodnie twierdzili, że to niedopuszczalne, by córka czy syn obmawiał przed matką swoją żonę lub męża, wywlekając na światło dzienne ich osobiste problemy i ujawniając intymne szczegóły ich małżeństwa. Przestrzegano przed dawaniem „życzliwych” rad, które mogły podkopać kruchy spokój świeżo upieczonej rodziny. Pewnie teoria teorią a w praktyce wyglądało to mniej różowo, ale to jest jedna z tych rzeczy, która powinna być powtarzana do znudzenia wszem i wobec, wtłaczana do głów, „odmieniana przez wszystkie przypadki”. Nie ma absolutnie nic gorszego niż wtykające we wszystko nos mamusie, przekonane o swojej nieomylności, wykorzystujące każdą okazję, by niesnaski pomiędzy synem/córką a ich drugą połówką przekuć w broń dającą jej przewagę nad intruzem. Najgorsze i najzabawniejsze jednocześnie jest w tym to, że lwia część postępujących w ten sposób matek naprawdę ma na uwadze dobro swojego dziecka… Problem jednak w tym, że to, co słuszne z jej punktu widzenia, zazwyczaj prezentuje się zupełnie inaczej z perspektywy pozostałych członków rodziny…

 

Pod jednym dachem z wrogiem

 

Pół biedy, jeśli mieszkasz osobno i masz ten nieoceniony komfort wpuszczania takiego gadania jednym uchem i wypuszczania drugim – jesteście niezależni, więc jeśli do waszych głów wtłoczono trochę oleju, nie pozwalacie na omawianie swojego życia przez osoby trzecie, a już na pewno na forum publicznym. Gorzej jest, kiedy młodzi na tak zwanym „dorobku”, muszą dzielić, często niewielkie M3 z rodzicami i na każdym kroku spotykać się z dyktowaniem warunków, krytyką, presją. Każdy ma jakieś przyzwyczajenia, to jasne – trudno o unikanie konfliktów, tym bardziej, że starsi zazwyczaj wychodzą z założenia, że zrobili komuś wielką łaskę przyjmując go pod swój dach, a to doskonały powód do tego, żeby oczekiwać w zamian całkowitego posłuszeństwa i przestrzegania zasad panujących w domu. Z jednej strony nie ma co się dziwić, trudno, żeby cały świat został przemeblowany tylko dlatego, że pojawiła się nowa osoba (w końcu to ona jest tą, która powinna się przystosować, skoro jest w pewnym sensie elementem napływowym), jednak i gospodarze mogliby wykazywać maksimum dobrej woli i życzliwości, jeśli już zgodzili się na taki układ. To niedopuszczalne, najpierw przyjąć kogoś do siebie a potem zachowywać się, jakby się oczekiwało za to medalu i liczyło tylko na pozyskanie nowego niewolnika i „chłopca do bicia” w jednym.

 

Rozwodów z powodu różnicy charakterów

Teściowych gotuje lepiej od synowych

Teściowych wtrąca się w nie swoje sprawy

Synów to nie przeszkadza

Zazwyczaj wygląda to następująco...

 

Jak rozumuje Teściowa: co mi tu będzie jakaś gówniara rządziła, wtrącała swoje 3 grosze, przecież i tak nic nie wie o życiu, a to, że sypia z moim synem nie znaczy, że ma pod tym dachem jakieś prawo do własnego zdania. Rozkładać nogi potrafi każda, nie ma na koncie żadnych specjalnych zasług, żeby oczekiwać wyjątkowego traktowania. Jest mi winna szacunek i posłuszeństwo, skoro chce korzystać ze wszystkiego, czego się dorobiliśmy. A jak się nie podoba, proszę bardzo, szukać sobie mieszkania i zobaczyć jak wygląda prawdziwa dorosłość.

Ja wiem, że drobiazgi mogą wkurzać, że zatkany włosami odpływ może być powodem, dla którego pod nosem mruczy się przekleństwo, szczególnie gdy samemu od lat nosi się trwałą, a pałętająca się po kuchni dziewucha to nie jest coś, o czym od zawsze marzy matka każdego faceta. Ale uwaga, mam złą wiadomość: prawdopodobnie jeśli nie ta, to będzie inna. Druga, trzecia, dziesiąta… Są niewielkie szanse, że któraś z nich będzie mniej irytująca od poprzednich. Przecież wiadomo, że największym grzechem synowej jest to, że ISTNIEJE.

Stawianie takiego ultimatum (szukajcie sobie mieszkania – przyp.) to naprawdę norma w wielu domach, opisywany przykład przedstawiła mi wczoraj koleżanka. A utarczki na linii teściowa-synowa to dopiero początek rodzinnego cyrku, w którym przychodzi nam grać przez większość życia. W tym układzie funkcjonuje jeszcze mężczyzna: z jednej strony syn swojej matki, z drugiej strony mąż swojej żony. Zakładając, że kocha je obie, trafia mimo woli między młot a kowadło. A na zadowolenie obu pań jednocześnie szanse są prawie zerowe. Zawsze któraś będzie czuła się zdradzona i pokrzywdzona.

Co myśli mamusia 2: Całkiem Cię przekabaciła, pokazała kawałek dupy i rozum Ci odjęło, a matka wie najlepiej! Co myśli synowa: Jak zwykle mamusia najważniejsza, jak wolisz jej słuchać, to trzeba było się nie żenić. Skoro było Ci przy niej tak dobrze, to po co mnie tutaj sprowadzałeś? Im dalej w las, tym wyrzutów jest więcej, problemy się nawarstwiają, każda ze stron chodzi coraz bardziej podminowana…naprawdę, to musi skończyć się katastrofą. Niestety często jest nią rozpad związku, a nie zerwanie emocjonalnego łańcucha i toksycznych relacji z własną rodzicielką. Lepiej zrobić to zawczasu, przed podjęciem decyzji o wpuszczeniu kogoś do swojego życia „na poważnie”. Stawianie spraw jasno może spowodować chwilowe fochy, niesnaski, wyrzuty i żale, ale w większości przypadków (przy odrobinie konsekwencji) w końcu miną.

"Statystyki" zamieszczone w tekście są zmyślone i mają charakter żartobliwy, treść jest natomiast oparta na kilku autentycznych historiach, które pięknie złożyły się w całość.

 
paniretro
paniretro
Pani Retro, w wolnych chwilach fotograf-amator, w tych bardziej zajętych redaktorka i tłumaczka. A to jest jej kobiecy blog o stylu retro i vintage, na nim dużo porad urodowych i ciekawostek, do tego lifestyle w starym stylu.
  • Katarzyna M

    Oj jak ja to znam.
    Dobry rok mieszkałam z treściami, przyjęli nas z otwartymi rekami bysmy mogli zaoszczedzic.
    Nie moge powiedzieć aby to byli zli ludzie, ktorzy robili mi krzywde…
    Ale nawet z najlepszymi (nie mam zlych tesciow wprost przeciwnie)
    dwie zyjace rodziny z dzieckiem będą sie gryzc.
    Brak swobodnosci ,poczucie ciągłej kontroli, proby ingerowania we wszystko poczawsze do zywienia dziecka po ubior na zabawach konczywszy.
    Brak prywatności.
    O tyle o ile dziecko u rodziny moze czuc sie niezle to partner zawsze będzie wyobcowany.
    Porowania matka- synowa nigdy nie wypadaja korzystnie dla zadnej ze stron i zawsze prowadzą do konfliktow .
    Niezaleznie od ukladow i sytuacji- na swoim najlepiej.
    Fajnie napisane;)