Szukacie miłości na Tinderze?

5 lipca 2017
Adam Przechrzta „Namiestnik”
20 czerwca 2017

Czym to się je?

 
Tinder jest sieciową apką randkową. Na początku służyła do zaczepiania osób znajdujących się w pobliżu miejsca, w którym sami przebywamy. Po kilku aktualizacjach powstała bardzo prosta (wręcz intuicyjna) w obsłudze aplikacja, korzystającą z zasobów informacyjnych zawartych na Facebooku tj. imię, wiek, zdjęcia (do wyboru) czy polubienia zalogowanego użytkownika, mająca na celu ułatwienie podejmowania nowych znajomości. W swoim bio można również zawrzeć wiadomości na temat wykonywanego zawodu i wykształcenia. Za pomocą tylko dwóch przycisków możemy anonimowo pominąć lub polubić profil innego użytkownika. Jeśli wybrana osoba odwzajemni zainteresowanie można porozmawiać z nią na czacie lub wysłać swoje zdjęcie.
Dzięki Tinderowi poznajemy swojego rozmówcę poprzez możliwości dzielenia się swoimi zainteresowaniami i odkrywania wspólnych. „Sparowani” ludzie po wymianie zaledwie kilku, czy kilkunastu zdań mogą stwierdzić, czy są dla siebie na tyle interesujący, że mogą bez przeszkód umówić się na kawę czy też do kina.
Jest więc dobry na początek, wybadanie rozmówcy bez wcześniejszego umawiania się w konkretnym miejscu, czy gorączkowego poszukiwania wolnego czasu, kiedy jest go jak na lekarstwo. Można poznać kogoś od zaraz i na już, a jak gadka się nie klei, bez zbędnego skrępowania zakończyć zasugerowane sparowanie.
Tinder jest genialnym rozwiązaniem dla osób, które nie mają czasu na poznawanie nowych ludzi, a chcieliby wpuścić trochę „świeżych” znajomości do swojego życia. Jest też bardzo dobrym rozwiązaniem dla tych nieśmiałych, zamkniętych w sobie i skrytych, którzy nie potrafią przez swoje kompleksy zaczepić nieznajomej/nieznajomego, by móc nawiązać relację towarzyską.
 

Jak jest naprawdę?

 
Tyle idealistycznych spostrzeżeń. Dla każdego normalnego człowieka narzędzia takie jak Tinder są tylko uproszczoną wersją portalu randkowego, która przez swoje ubóstwo informacyjne bardziej przypomina ludzki targ niż aplikację do nawiązywania nowych znajomości. Trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia, żeby poznać tam wartościową kobietę/wartościowego mężczyznę do zbudowania trwałego związku. Żadna ze znanych mi osób, które korzystały lub korzystają z „dobrodziejstw” Tindera nie zaliczyły ani jednej randki, która by wróżyła coś więcej niż jednorazowy seks, a i to zazwyczaj nie wychodzi, bo: albo panna jakaś rozkapryszona, z nosem zadartym po samo niebo, rozpieszczona setkami zaproszeń od facetów, którzy zachwycili się jej zdjęciem przepuszczonym przez tysiąc filtrów, albo koleś nie ma nic więcej do powiedzenia ponad to, co napisał w kilku linijkach czatu. Zdarzało się tak, że osoba zjawiająca się w umówionym miejscu w ogóle nie przypominała tej, którą się widziało na fotkach w Internecie. Tak czy inaczej, o wiele częściej takie spotkania w pewnym sensie pozostawiają niedosyt i zawód niż miłe rozczarowanie.
Tinder może sprawdzić się w przypadku osób, które poszukują przelotnych znajomości. Może pokolenie które odkąd sięga pamięcią ma telefony komórkowe i Internet lepiej się odnajduje w takich miejscach i poszukiwanie tam partnerów nie jest dla nich niczym dziwnym.
Szukasz tam seksu? Nie ma problemu, chętnych nie zabraknie, pod warunkiem, że Twój opis jest zgodny z kilkoma punktami.
a)Masz dużo dobrych zdjęć, najlepiej podrasowanych
b)Raczej nie dbasz o pisownię i nie przeszkadza Ci niedbalstwo w tej materii prezentowane przez innych
c) Nie ubierasz się jak własny dziadek
d)Nie wchodzisz w szczegóły
e) Nie próbujesz grać księcia z bajki
f) Nie zadajesz zbyt wielu pytań
Dalej jest już tylko szczęście i umiejętność improwizacji. Nie przynoś kwiatów, nie próbuj zabierać na romantyczną kolację. Postaw na luźną atmosferę, szarpnij się na piwo albo jakiegoś modnego drinka i módl się, żeby jej zamiary były podobne do Twoich.
 

Kobiety się nie znają, a faceci to dranie

 
…a później słyszę od jednego z drugim, że płeć przeciwna jest dziwna, nic niewarta, w ogóle nie da się z nią dogadać, nie można znaleźć nikogo normalnego, randki się nie udają, a jeśli nawet coś się wydarza, to na pewno nie w zadowalającym kształcie. Dziewczyny są łatwe i puste, kolesie pajacują i chodzi im tylko o jedno, nie szanują kobiet i mają do nich przedmiotowe podejście, nie znają podstawowych zasad kultury i zachowują się, jakby było im wszystko wolno… Naprawdę? A czego się spodziewaliście, skoro szukacie w takich miejscach? Jasne, może się zdarzyć, że wśród nich trafi się jakaś perełka i będziecie tymi szczęściarzami, których wyjątek potwierdzi regułę (tak, to stwierdzenie nie ma sensu z logicznego punktu widzenia), ale generalnie to przed takimi poszukiwaczami skarbów naprawdę ciężka praca. Ale to tak jakby ktoś chodził po pustyni i był zdziwiony, że nie znajduje tam róż. Zdradzę Wam tajemnicę. Wiecie dlaczego tak jest? Bo one tam nie rosną…
Pewnie, że to jest generalizowanie, ale inaczej się nie da. Wystarczy spojrzeć na pierwszy lepszy czat. Zdarzają się normalni, ale zamiary większości można rozeznać nawet bez rozmowy, wystarczy przeczytać pseudonimy. Do wglądu cały przekrój społecznej pokraczności, sponsorzy, samotne mężatki, erotomani-gawędziarze, a wśród nich te 10% zwyczajnych klikaczy, którzy nie zaproponują Ci stu złotych za możliwość powąchania Twoich majtek. I podobnie jest wszędzie tam, gdzie wirtualność zapewnia choćby pozorną anonimowość. Jasne, Tinder pod tym względem jest lepszy, bo zapewnia wgląd w podstawowe informacje na temat osoby, z którą ma się do czynienia, ale czy można to czytać za jakąś gwarancję powodzenia?
 
paniretro
paniretro
Katja, w wolnych chwilach fotograf-amator, w tych bardziej zajętych redaktorka i tłumaczka. Kobiecy blog o stylu retro i vintage, dużo porad urodowych i ciekawostek, do tego lifestyle w starym stylu.

1 Komentarz

  1. katarzyna markowska napisał(a):

    Przyznaje na początku wchodząc pomyślałam aj Tinder ,moze bedzie idyllicznie;)
    Realizm oddalaś doskonale.
    Dziś ludzie chyba w większość ida na łatwiznę.
    Mamy ciężkie czasy,narzucone kanony urodowe ,obawiamy sie tal wewnatrz jesteśmy nieśmiali i lapiemy sie portali i aplikacji jak kół ratunkowych.
    A tam albo ładne opakowania lecz puste,albo szybkie zrzucenie na ziemie iluzja prozoru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *